czwartek, 6 grudnia 2007

mikolajki :D


>i mikolajki dzis sa i Filip obiecal, ze pojdziemy na bowlling, ale pewnie tylko obiecal, bo potem dodal, ze do niektorych dzieci Mikolaj nie przychodzi :(
>8.40-jechalam z Filipem na uczelnie, bo jakos cudownie sie zlozylo, ze wyszlismy razem a w autobusie bylo nam goraco...:/
>Ania twierdzi, ze wszystko zalezy od matematyki, bo zycie przybiera postac hiperboli czy paraboli, czasem dodatniej a czasem ujemnej...a my zyjemy w zbiorze, tylko w zbiorze pustym, gdzie pod x podstawiamy Kasie i tworzymy z tego funkcje czy jakos tak :P
dlatego tez bedzie mi wykladac matematyke, bo twierdzi, ze latwiej sie zyje z jej znajomoscia...
>Dominik mowi, ze Mikolaj sie pytal o mnie we Wroclawiu, bo pomylily mu sie miasta, bo przeciez Warszawa tez na "W"...i teraz musze czekac na prezenty, bo z Wroclawia do Warszawy jest ponad 300km wiec mu zejdzie...
i jeszcze sie zastanawiam jak on wejdzie do mojego miszkanka? bo Dominik mowi, ze on jest gruby i sie moze nie zmiscic w komin ale prawdziwy problem polega na tym, ze my komina nie mamy...


Brak komentarzy: