czwartek, 31 stycznia 2008

egz z WDP - 11 poprawka :P

>byl dzis egzamin z WDP i MaciĘty na odstresowanie przyniosl "balantajsa" (jak to nazwal) a ja wyjelam z torebki wyimaginowane kieliszki
>WDP chyba nie poszlo, cale szczescie, ze nie tylko mi...
>A. dzis miala swoja pierwsza sejse jako mediator...ale nie bardzo nam pomogla, bo T. bardziej wychodzilo mowienie o mnie dobrych rzeczy niz tych zlych...wyszlo jednak, ze caly nasz problem tkwi w prysznicu, z ktorego nie splywa woda.
>T. zarzadza ogolne sprzatanie, ale ja jestem po operacji a A. idzie do szkoly jutro, nawet jak nie musi ;)

środa, 30 stycznia 2008

>wiersz MaciĘtego, ktory wszystko pieknie wyjasnia

Aksony pierdolone, neuryty i neurony
Przez was mam dzionek totalnie spierdolony
Jebane pręciki owinięte zwojem
Zamiast imprezować stałem się kujonem
Nie będę konsekwentny w sferze etycznej
Huj mnie obchodzi co jest w korze potylicznej
W dupie mam taksje, nastie i kinezy
Drogi czuciowe i dolnych jelit nieżyt
Układ hormonalny, zasrane efektory
Zamiast iść na randkę musze kuć teściory
Sram na pieprzony esej , nie dbam o terminy
I tak zdam na piątkę bo ściągnę od Martyny…….

wtorek, 29 stycznia 2008

>dzis wszyscy nieprzytomni...moja pobudka o 6 rano...T. kac na zajeciach...
>i zadnej podkminy nie bedzie
>pije theraflu, bo przeziebiona jestem
>dzis tez nie poszlam do szpitala
>Karolina je chipsy i popcorn, popija cole i wyswietla sobie slajdy z etologii...seansik

poniedziałek, 28 stycznia 2008

>i jest 2:12 a ja mam oczy na zapalkach otworzone...ucze sie sluchajac Pezeta i Eldo...
>dzis byly wpisy...i kolejka dluga...a ja sie wepchalam, bo po operacji
>i kolezanka mnie do domu podwiozla...bo do szpitala, po wyniki badan bylo mi za daleko, wiec postanowilam w ogole po nie nie isc...
>kiedys z serii cho no:
A. - cho no na chwile do kuchni,bo zebranie jest
ja - nie moge, bo ksiazki mnie wolaja
A. - to ja je wyniose do pokoju i skitram gdzies to nie bedziesz slyszala
>z serii glupie gadki a`propos ksiazek
kolega1 - tyyyy, wypozyczylem sobie ksiazki
kolega2 - a otworzyles je chociaz?
kolega1 - no, jedna dzis mi upadla na podloge i sie otworzyla
>T. dzis znow na balecie wariuje
>a ja znow spedze upojna noc z jego chrapaniem, kubkiem kakao i WDP w łapie :/
>a MaciĘty z loży V.I.P. dzwonil dzis do mnie z zapytaniem jak sie pisze esej...a teraz rzeźbi go w gównie jak twierdzi :P

niedziela, 27 stycznia 2008

>generalnie bez wiekszych zmian...12 godzin nad etyka spedzilam z malymi przerwami :/ O LOSIE O_o (!!)
>nie moge juz pisac nic na kompie, bo bola mnie palce :)
>a teraz nauka do WDP

sobota, 26 stycznia 2008

>T. po wczorajszym szukal lekarza od rozmow, zeby sie ze mna dogadac...jakos mu poszlo...
>i E. tez jest
>a mnie zlapala apatia

piątek, 25 stycznia 2008

>i kazdy od wczoraj czeka na wyniki...a ich nie ma...
>no i sa i dostalam 4... :D :D :D
>K.dzis wrzucila wtyczke od mikrofali do miski pelnej wody...a potem chciala smazyc pierogi na wodzie z maslem
>A. natomiast rzuca sie ogonem od ryby po calej kuchni
>a moje nalesniki zawsze sa plaskie jak je wyjmuje z mikrofali
>i w koncu Andrzej po mnie przyjechal i kupilismy zarowke

czwartek, 24 stycznia 2008

EGZAMIN Z FILO

>byla dzis zerowka...okaze sie potem...hmm...czy udana...a ja sie boje
>T.spi w namiocie i A. wchodzila do niego wczoraj w nocy...bo nie mogla spac i całkowala
>T. zlapal maly zawias
>rodzice zalozyli sobie skype`a i teraz gadaja ze mna non-stop :) czasem to moze lepiej nie...

środa, 23 stycznia 2008

>F. dzis sie przyznal, ze ma obsesje melonowa...chodzi do M. na terapie, bierze psychotropy i jakos sobie radzi...
ale mowi, ze czasem na ulicy widzi jak chodza za nim dwa duze melony...twierdzi, ze nie maja nog ani rak...
hmmm...:D
>T. przyjechal...i robi zakupy
>a A. sie uczy gadajac na gg

[*]

>dla znakomitego profesora i cudownego czlowieka...prof.zw Z.Łyko

mowil:
"pamietajcie, o zmarlych nie mowi sie zle" - o nim nawet bym nie umiala

wtorek, 22 stycznia 2008

tak jak Mario Bros. choc idzie to stoi wciaz

>coz tu duzo pisac-sesja...a ja probuje sie uczyc...i wchodze na grono i nasza klase a z nauka stoje w miejscu
>dzis pany robily podlaczenie do A2 i wiercili dziury u nas w scianach, byl pretekst, zeby sie nie uczyc
>A. ma fajna zolta bluzke
>ze wspomnien:
A - a Ewelina to sie uczy tam w stanach?
ja - no uczy sie w college`u
A - a jakie ona ma tam przedmioty?
ja - no normalnie polski, matematyke
>A. pije kawe bezkofeinowa z nadzieja, ze nie zasnie i bedzie sie uczyc
>a weekend to przyjedzie S. i DJ B. a bedzie u A. E. i nie wie gdzie go schowac wiec wynikla z tego taka dyskusja:
A - i trzeba bedzie go schowac, tylko gdzie?
ja - u mnie w szafie
(30 min ciszy i brecht A.)
A - albo u ciebie pod lozkiem
(30 min ciszy i brecht moj)

>Macku, Karolino musze to przytoczyc...
a wiec loża V.I.P pisze :
M. - Kto powiedział "nic ponad miarę " hyhyhyyh
K. - kto? nei wiem:D nie pameitam:D a kto powiedzial "czlowiek czlowiekowi wilkiem" ha?!:P
M. - Wiśniewski - ich troje :)
K. - sam jestes wisniewski:P

poniedziałek, 21 stycznia 2008

>od rana mecze sie z filo i nic mi nie wychodzi to czytam gazete
>T. pojechal na uczelnie autobusem a w samochodzie nie zmienil kola, bo nie mial klucza i sie troche wkurzyl, dlatego postanawiam byc dla niego dzis mila

niedziela, 20 stycznia 2008

>wstaje sama z lozka, zakladam sama majtki i petki
>dzis bylam na spacerze...na balkonie
>praca z etyki bezapelacyjnie mnie pochlania...ale minal dzien a ja napisalam niecala strone
>a A. to dzis zrobila pyszniutka salatke i dala mi troche (razem z rozpuszczonym serkiem)
>i T. i E. przyjechali do nas dzis i E. bawil sie magnesem na lodowce rzucal, podkrecal i nie patrzyl...
>a T. pompuje

sobota, 19 stycznia 2008

w wwce

>podsumowujac pierwsza dobe w warszawie :
1.burdel w pokoju
2.krzeslo w lazience
3.dresy na dupie :/
4.kubek Kasi herbaty
5.nieumiejetnosc zakladania petek i schodzenia z 4tego pietra
6.internet
7.kabanosy i parowki cielece :P


>Kamisiek dzis mnie odwiedzil i nawet obiad mu zrobilam (tzn w sumie mu odgrzalam, hmmm tzn sam sobie odgrzal) :D no i powiedzial,ze mu smakowalo...
a potem jeszcze obieral mi delicje z czekolady a ja jadlam biszkopta i kradlam mu galaretke tez :D


>no i jak podjedzie czarny seat to z A. nie schodzimy na dol...bo...to dluga historia

>i dzis padal deszcz i lalo mi sie z okna i caly parapet mialam mokry i wszystko sie popsulo...ale F. naprawil, bo je zamnkal

czwartek, 17 stycznia 2008

cieżko

>w szpitalu bylo strasznie i wroce tam tylko na zdjecie szwow i urodzenie dziecka...never again (!) brrr...
>ale poznalam tam duzo fajnych osob a z P.Ela i Dagmara to nawet numerami sie wymienilam...
>a laba sie skonczyla, bo rehabilitacja sie zaczela
>jestem nadal na wątrobowej
>i wracam do wwki niedlugo i ciekawa jestem jak sobie poradze...szczegolnie z wejsciem na 4 pietro:/ bo schodzic to pewnie nie bede przez najblizszy miesiac...:)

>a sesja sie zbliza duzymi krokami...buuu ;(

piątek, 4 stycznia 2008

w szpitalu...