sobota, 17 maja 2008

>proba opalania sie na balkonie...ale wscibscy sasiedzi nie pozwolili mi lezec bez stanika...
>spacer z Matim...byla fajnie do momentu kiedy moj aparat nie upadl i stoczyl sie na dol z kopca powstancow, czyli z wysokosci jakis 10 pieter :)

zostaly tylko zdjecia z tel... czyli lipa...


>tam stala sie tragedia...moja i matiego :)

>moje dzielo, zrobione aparatem telefonicznym - niestety...

>schodami w gore i dol...


>Widok z kopca

3 komentarze:

Nicole pisze...

a czy aparat jeszcze istnieje?:D

Nicole pisze...

czy tylko sie popsuł:D

mi pisze...

istnieje...ale sie popsul...
masakra...