poniedziałek, 28 stycznia 2008

>dzis byly wpisy...i kolejka dluga...a ja sie wepchalam, bo po operacji
>i kolezanka mnie do domu podwiozla...bo do szpitala, po wyniki badan bylo mi za daleko, wiec postanowilam w ogole po nie nie isc...
>kiedys z serii cho no:
A. - cho no na chwile do kuchni,bo zebranie jest
ja - nie moge, bo ksiazki mnie wolaja
A. - to ja je wyniose do pokoju i skitram gdzies to nie bedziesz slyszala
>z serii glupie gadki a`propos ksiazek
kolega1 - tyyyy, wypozyczylem sobie ksiazki
kolega2 - a otworzyles je chociaz?
kolega1 - no, jedna dzis mi upadla na podloge i sie otworzyla
>T. dzis znow na balecie wariuje
>a ja znow spedze upojna noc z jego chrapaniem, kubkiem kakao i WDP w łapie :/
>a MaciĘty z loży V.I.P. dzwonil dzis do mnie z zapytaniem jak sie pisze esej...a teraz rzeźbi go w gównie jak twierdzi :P

Brak komentarzy: