wtorek, 1 lipca 2008

>a bo dzis to bylo tak rowerowo...
>potem samochodowo na toporni...
>i wreszcie znow normalnie zyje, bez bolu...
>a w piatek mam egzamin na ktory generalnie nie moge sie nic nauczyc :/

6 komentarzy:

Mariusz Kosakowski pisze...

Piszesz: "a w piatek mam egzamin na ktory generalnie nie moge sie nic nauczyc :/" - wcześniej trzymałem kciuki, a teraz łącze się z Tobą w bólu. Nie będę kopał leżącej, więc nie opiszę mojego dnia :)

Nicole pisze...

i w tym rowerowo, samochodowo zapomnialas o alkowo i nas nie odwiedzilas

w kulki lecisz:D

a z kim na rowerze tzn jeszcze duzo zalezy na jakim wodnym czy takim zwyklam?;]

mi pisze...

M. - opisz opisz...a moze to mi pomoze :D
ja i tak wiem, ze dam rade...

Magdaleno - cale wakacje bedziesz mnie miala...zoladek od rana napierdzielal...potem mama jakims cudem wyciagnela mnie na rower...ale to pozno...zywkly...nie wodny...
SPEDAŁOWAŁAM sie troszku :PP

Mariusz Kosakowski pisze...

Wczoraj wróciłem z Krakowa, gdzie sen nie był dominującym stanem tego pobytu, więc regenerowałem siły dziś aż do 10:30. Potem kawa, śniadanie i słodkie "nic". Potem spacer, obiad i wieczorem próbowałem coś popodnosić na siłce - wyglądało komicznie, dobrze że nikogo na sali nie było LOL :)

mi pisze...

na spacer to tez bym sie przeszla... :D

widze, ze ciekawy dzien miales...:D :D :D

Mariusz Kosakowski pisze...

hmm zabrzmiało tak, jakbyś miała na myśli spacer ze mną, no i te trzy kropeczki... ;)

Dzień był ciekawy tyle, że dziś się ruszyć nie mogę :)