piątek, 3 października 2008

się działo...

>szarlotka, solona po bokach, bo Claudiu pomylila sol z cukrem ale jablka dobre, bo zrobione przeze mnie
>sporo osob
>nawet Kuba i Kate
>zyg Claudiu na marcinowej scianie po obu stronach na wylot
>piwo (dla Claudiu bylo jeszcze grzane z miodem, mleko z maslem, mieta na zahamowanie popedu seksualnego, jogurt Frutica i kielbasa)
>duzo spalonych fajek
>obity rog sciany przez Claudiowe czolo
>a na koniec marcinowy dziad zakonnicy

Brak komentarzy: