środa, 29 października 2008

sobota, 25 października 2008

Zatanawiam się czemu tak jest, ze nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. Latwiej wszystkim ludziom by się przeciez wtedy zylo. Czemu życie wszystko zazwyczaj uklada tak, zeby bylo trudniej?
Po co?
Dla samej nauki zycia?
A może my sami wymyslamy sobie problemy przedstawiajac je w takim swietle, aby ich „ciezkie” rozwiazanie nadalo im sens...
czasami jednak bywa tak, ze nawet proste w rozwiazaniu problemy stanowia dla nas bariere nie do przeskoczenia. Pytanie tylko czy warto intesywnie zastanawiac i starac się znalezc rozwiazanie?
Czy sprobowac pozostawic wszystko swojemu biegowi wydarzen...kiedys rozwiazanie i tak przyjdzie samo...

środa, 22 października 2008

przeslanie

>niestety niektorym ludziom sypie sie cos w baniach jak czegos nie moga miec...i wtedy widac jaki naprawde czlowiek jest i co soba reprezentuje.
-czasem nie warto jest robic czegos na pokaz, bo potem sie bedzie tego zalowac.
-czasem myslimy, ze naszymi czynami i slowami jestesmy w stanie spowodowac u kogos zlosc, zazdrosc, zal
-czasem jednak wychodzi zupelnie odwrotnie i zamiast nadziei na lepsze dostajemy kopniaka w dupe, nienawisc, olanie.
zamiast "mscic sie" pomyslmy najpierw (z czym niektorzy maja problem) o tym czy wszystko co robimy nie odwroci sie przeciwko nam.

wiec ze wzgledow estetycznych i ze wzgeldu na moja wysoka elokwencje powiem tylko, ze zal mi takich osob.

niedziela, 19 października 2008

>wczoraj zjedzony maly kurok z jaja do gofrow:)
>dzis byla podroz rowerem przez wilanow :) i zrobilysmy z Enn okolo 10km...Claudia wowczas udawala, ze sie uczy
>rodzinny wyjazd na zakupy = nowy plaszczyk
>in farma zdrowia zakup oleju lnianego + jego picie = rzyg. :P
>w sprawie milosnej mysle...:) bo chce zrobic krok a sie boje ;)

czwartek, 16 października 2008


>ja i Claudiu tanczace nasz tJunezyjski taniec :)

>ja i Enn

>ja i M.
>zapchala sie rura,ale Marcin odetkal...bo kret za 1zl skamienial:)
>ugotowalam barszcz czerwony
>Claudiu chodzi na randki z czatowcami
>ostatnio sie opilismy bardzo...i doszlo do niekontrolowanej nocy...
>nie mam pieniedzy
>dowiedzialam sie, ze jestem egoistyczną indywidualistką...a ktos jest chlopcem, ktory nie umie dorosnac, aby to co ma w glowie odpowiadalo wiekowi, ktory ma w dowodzie.

czwartek, 9 października 2008



sumujac:
>rozwalona głowa - krew sie leje, Marcin chcial zszywac...ale sie nie dalam ;)
>dzis do domku
>Claudiu ciagle krzyczy
>obiad z serii zupa chinska
>no i standardowo prywatnie behavioral sink

piątek, 3 października 2008

się działo...

>szarlotka, solona po bokach, bo Claudiu pomylila sol z cukrem ale jablka dobre, bo zrobione przeze mnie
>sporo osob
>nawet Kuba i Kate
>zyg Claudiu na marcinowej scianie po obu stronach na wylot
>piwo (dla Claudiu bylo jeszcze grzane z miodem, mleko z maslem, mieta na zahamowanie popedu seksualnego, jogurt Frutica i kielbasa)
>duzo spalonych fajek
>obity rog sciany przez Claudiowe czolo
>a na koniec marcinowy dziad zakonnicy