czwartek, 14 stycznia 2010

los

>mojemu autobusowi drugi autobus skasowal dzis bok tak bardzo, ze az urwal mu lusterko i chyba mialam wypadek...
>Anka puscila baka, tak duzego, ze rozerwalo jej spodnie w kroku
>ja spotykam sie ostatnio tylko z psychometria i psychologia osobowosci...a Marcin jezdzi sobie na deski z Tumkiem...ale los
>sery wytaczaja sie tylko w nocy jak karaluchy i wszystkich budza
>dzis przychodzi Martynka, zeby zrobic mi piekne pazurki :D

Brak komentarzy: