a bylo tak
-po pierwszej milosci Marcinek poszedl do kolegow (chcial nas wziasc ze soba, ale Enn bala sie popelnienia grzechu z W.)
-nastepnie ja przystapilam do skrobania ziemniakow, w nowych butach, celem ich rozbicia i nauki chodzenia na WYSOKICH obcasach
-Enn robila ciasto na ciasteczka, ktore potem przemienily sie w...ciacha penisy...i sa porozwieszane po calej kuchni...
-potem zaczelysmy balet...
-a potem bylo juz tylko gorzej...czyt. ciasto ladowalo wszedzie...na scianach, suficie(co widnieje na zalaczonym obrazku), oknie...az przyszla sasiadka powiedziec nam dobranoc...
-a po wypiciu kilku glebszych (tzn moje nie byly az tak glebokie)spostrzeglam, ze nie pamietam kiedy zalozylam sobie cos na glowe...
tudziez zdjecie wysublimowane robione przez pania C...ktora posiada niewatpliwie talent fotograficzny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz